Przyjaźń między kobietą a mężczyzną.. Strona: 3

Dodano: 2008-12-27 00:34

Jest mozliwa, jak najbardziej.
Mam jednego takiego przyjaciela.



Dodano: 2008-12-27 00:38

Przyjaźń taka ma prawo bytu wówczas, gdy przyjaciel ma zerowe szanse na dupcing z przyjaciółką :lol: Bo w przeciwnym razie znajomość najczęściej zmienia swój charakter.



Dodano: 2008-12-27 10:32

Prawdziwa przyjaźń między kobietą, a mężczyzną jest możliwa, aczkolwiek tylko dopóki w głowie jednej z osób nie jest obecna myśl, że ta druga osoba może być potencjalnym partnerem - potem można utrzymać zewnętrzną formę przyjaźni, ale zachowanie takiej osoby się zmienia i już nie jest do końca "przyjacielskie".

Chociaż przyjaźń może być wspaniałym wstępem do miłości :)


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-27 11:25

Trudność w nawiązaniu przyjaźni damsko-męskiej między innymi polega na tym, że ludzie kierowani popędem, po pewnym czasie starają się przenieść fascynację, uczucie głębsze na przyjaciela/przyjaciółkę. W przyjaźni tego typu, traktowanie drugiej osoby jako towarzysza życia musi zejść na drugi plan. Jest to wartość, która ulega poświęceniu w zamian za przyjaźń. Ludzie świadomi swoich uczuć mogą je kontrolować. Wszystko zależy od tego czy chcą to zrobić.


Barba non facit philosophum


Dodano: 2008-12-27 20:39

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Nie zdarzyło mi się coś takiego. Im bardziej poznawałam faceta i stopniowo zaczynał zasługiwać na miano dobrego kumpla - on podświadomie tym bardziej się motał i zakochiwał. Szczerze mówiąc niezbyt mi to na rękę, bo przyjaźń wydaje się być czymś trwalszym niż związek.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-27 22:47

Przyjaźń jest rzeczywiście trwalsza od związku, ale z kolei aktualny partner jest dla nas ważniejszy od przyjaciół i dostarcza nam więcej emocji


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-27 22:53

Arantasar napisał(a):
Przyjaźń jest rzeczywiście trwalsza od związku, ale z kolei aktualny partner jest dla nas ważniejszy od przyjaciół i dostarcza nam więcej emocji


Dokładnie, z dużym akcentem na "emocji" :D



Dodano: 2008-12-28 01:07

Pan napisał(a):
To ciekawe. :) Ja nie umiem jesc i spiewac jednoczesnie. Glownie dlatego, ze mi jeden organ do 2 czynnosci jednoczesnych nie starcza. :)

Powiedz, czy Ty sie dupą przyjaznisz? :)


Nie dupę pozostawiam dla mojego wybranka;*
A że nie umiesz jednocześnie paru rzeczy to ja wierzę naprawdę :lol:



Dodano: 2008-12-28 01:24

A ja dodam dodatkowo od siebie że jakby miała zaistnieć przyjaźń damsko-męska to takie osoby muszą być dla siebie kompletnie nieatrakcyjne, bo inaczej jedno z nich się sobą prędzej czy później zainteresuje i będzie po przyjaźni( tylko pretensje, że przecież nie dawałem/am powodu do przypuszczeń że mi się podobasz, traktuję cię jak siostrę/brata) :roll:


carpe diem


Dodano: 2008-12-28 11:00

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

black_heart napisał(a):
A ja dodam dodatkowo od siebie że jakby miała zaistnieć przyjaźń damsko-męska to takie osoby muszą być dla siebie kompletnie nieatrakcyjne, bo inaczej jedno z nich się sobą prędzej czy później zainteresuje i będzie po przyjaźni( tylko pretensje, że przecież nie dawałem/am powodu do przypuszczeń że mi się podobasz, traktuję cię jak siostrę/brata) :roll:

No właśnie. A ponieważ w myśl porzekadła "każda potwora znajdzie swego amatora" to bardzo prawdopodobne. Facet, który miał być przyjacielem poznaje nie tylko fizjonomię przyszłej partnerki, ale także jej wnętrze. Może to ta mieszanka wnętrze+wizualne wrażenie tak na niego wpływa?
Paskievicz napisał(a):
mam wizję : "o wybrańcze ! oto Twa DUPA !" :lol:

Nie ten temat ( o dupach jest inny dział ) i jak widzisz nie ta "dupa".


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-28 11:38

Wampgirl napisał(a):
[quote:13aa1961f5="black_heart"]A ja dodam dodatkowo od siebie że jakby miała zaistnieć przyjaźń damsko-męska to takie osoby muszą być dla siebie kompletnie nieatrakcyjne, bo inaczej jedno z nich się sobą prędzej czy później zainteresuje i będzie po przyjaźni( tylko pretensje, że przecież nie dawałem/am powodu do przypuszczeń że mi się podobasz, traktuję cię jak siostrę/brata) :roll:

No właśnie. A ponieważ w myśl porzekadła "każda potwora znajdzie swego amatora" to bardzo prawdopodobne. Facet, który miał być przyjacielem poznaje nie tylko fizjonomię przyszłej partnerki, ale także jej wnętrze. Może to ta mieszanka wnętrze+wizualne wrażenie tak na niego wpływa?[/quote:13aa1961f5]
Atrakcyjność fizyczna w przyjaźni nie jest jej podstawą, co innego w namiętności.
W sumie trzeba sobie zadać pytanie czego oczekujemy po przyjacielu/przyjaciółce?? Następnie wykluczyć wartości, mogące "zepsuć" przyjaźń w tym pociągającą aparycje :wink:


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-28 13:01

Właśnie nasunęła mi się pewna myśl...

Czy jest możliwy układ przyjaźń+cielesność? Bo może pragnienie ciała przyjaciela nie różni się tak bardzo od pragnienia towarzystwa i rozmowy z przyjacielem, a różnica między przyjaźnią, a czymś więcej sprowadza się do tego, że z związku chcemy mieć tą drugą osobę tylko dla siebie, a w przyjaźni akceptujemy jej wolność i niezależność? Dlatego w związkach pojawia się zazdrość, a w przyjaźni raczej nie, a jeśli już się pojawia, to może być oznaką, że przyjaźń nie jest "bezinteresowna".


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-28 13:49

Arantasar napisał(a):

Właśnie nasunęła mi się pewna myśl...

Czy jest możliwy układ przyjaźń+cielesność? Bo może pragnienie ciała przyjaciela nie różni się tak bardzo od pragnienia towarzystwa i rozmowy z przyjacielem, a różnica między przyjaźnią, a czymś więcej sprowadza się do tego, że z związku chcemy mieć tą drugą osobę tylko dla siebie, a w przyjaźni akceptujemy jej wolność i niezależność? Dlatego w związkach pojawia się zazdrość, a w przyjaźni raczej nie, a jeśli już się pojawia, to może być oznaką, że przyjaźń nie jest "bezinteresowna".

Hmmm wydaję mi się, że nie. Obcowanie cielesne, zawsze pozostawia za sobą skutki psychiczne, uczuciowe. Może to doprowadzić do rozpadu przyjaźni, lub jej transformacji w coś głębszego.
Słusznie zauważyłeś relacje człowiek=człowiek w przyjaźni i w miłości. Miłość może być (ale nie musi) efektem zwiększenia się bliskości dwóch osób, będących przyjaciółmi, kiedy to odrzucona zostaje niezależność, na rzecz wspólnego dobra.


Dum Deus calculat, mundus fit.


Dodano: 2008-12-28 17:03

Wampgirl (Anciliae)
Wampgirl
Posty: 2003
Kraina Dreszczowców :Kraków

Nasunął mi się ciekawy wniosek, ale chyba zachowam go dla siebie coby nie faworyzować ( bo i kogo, z jakiej racji?) i nie podsycać kiełkującej waśni.
Nieustanne manifestowanie swojej wyższości nad dyskutantem skraca tego pierwszego o głowę.


"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi


Dodano: 2008-12-28 17:20

Pan napisał(a):


[quote:9fbbd33894="Woland"]
Hmmm wydaję mi się, że nie. Obcowanie cielesne, zawsze pozostawia za sobą skutki psychiczne, uczuciowe.


A skad "zawsze"?
Calkiem wielu ludzi uprawia seks bez milosci i bez przyjazni. Nic sie nie rodzi pomiedzy nimi (gdy sa glupi, cos sie rodzi z jednego z nich).

Wedlug mnie sytuacja, w ktorej cielesnosc jest od przyjazni niezalezna, jest mozliwa.[/quote:9fbbd33894]
Nie mówię, że są to skutki pozytywne, prowadzące do zaistnienia związku, czasami reakcja jest odwrotna, ale jest. Można uprawiać seks bez miłości, można rozdzielić to na dwie odrębne rzeczy.


Dum Deus calculat, mundus fit.


Dodano: 2008-12-28 19:16

Hmm... Jest faktem, że podczas stosunku u obu stron wydzielają się hormony i substancje odpowiedzialne za wzajemne przywiązanie i poczucie bliskości, więc bez wątpienia wywołuje to pewne zmiany...

Myślę, że to, czy ludzie po takim zdarzeniu/ach potrafią nadal być przyjaciółmi, czy też przechodzi to związek lub też (co zdarza się chyba równie często) następuje pewien regres i przyjaźń upada, zależy po prostu od ich cech charakteru, doświadczeń, sytuacji w jakiej się znaleźli, itp. Nie ma na to reguły, możemy co najwyżej zrobić statystykę jakie sytuacje zdarzają się najczęściej...

Wydaje mi się, że możliwe jest połączenie prawdziwej przyjaźni z cielesnością, ale może to tylko kwestia tego, co nazywamy przyjaźnią, a co miłością :)


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-28 21:04

W końcu ktoś wpadł na pomysł, aby zacząć od definicji przyjaźni. To da nam punkt oparcia do dalszych rozmów, nawet jeśli to jest tylko definicja z wikipedii :wink:


Barba non facit philosophum


Dodano: 2008-12-29 09:02

Primo:
Wierze w przyjażń kobieta- mężczyzna. Przeżyłam taką. Znam Karola (i traktuję go jak brata) od... zerówki :D Prawie 14 lat. Przyjaźnimy się od 6 może 7. Z przerwami- bo jego dziewczyny nigdy mnie nie akceptowały. Teraz od czerwca wszystko się zjebało- bo znalazł sobie dosłownie QRWE, przez którą stracił wszystkich przyjaciół i rodzine. Ale ja walczę o to. Bo był, jest on dla mnie kimś najważniejszym. Jak moja babcia kochana :)


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-29 10:14

Posty naruszające regulamin forum usunięte. Ostrzegam, ze jeżeli to nie pomoze i pewni użytkownicy nie będą się powstrzymywać od obrazania innych osób poniosą dalsze konsekwencje


Użytkowniku! Nie bój się używać linku "Zgłoś moderatorowi"! :D


Dodano: 2008-12-29 12:50

Kontakt fizyczny traktuję jako składową część pojęcia uczucie. Nie zapominaj, że sama dusza nie jest w stanie obcować z otoczeniem. Stąd mamy ciało, jako swojego rodzaju okno na świat, narzędzie które pomaga nam lepiej zrozumieć rzeczywistość. Sprowadzenie rozumienia uczuć tylko do pojmowania ich ciałem jest troszeczkę niewłaściwe i prowadzi do skrajności.


Barba non facit philosophum


Dodano: 2008-12-29 12:52

Pan napisał(a):
uzaleznienie relacji psychicznej od fizycznego kontaktu w jakis sposob to uczucie, ta wiez, deprecjonuje.


Może i jestem tępa. Ale tego w ogóle nie rozumiem:/
Ktoś przetłumaczy?
Ale nie długim wywodem, proszę.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-29 13:12

thistle89 - z małej literki :)

Przyjaźń to powiązanie dusz, emocji, fascynacji, itp. Tylko, że jeśli chodzi o przyjaźń mieszaną płciowo (hehe) to może się pojawić coś takiego jak popęd seksualny, bo to ludzka rzecz- jak smarkanie, sikanie itp.
Ale- nie każdy mężczyzna czuje popęd do każdej kobiety, tak więc trzeba tylko dobrze trafić.
Jeżeli ma być prawdziwa przyjaźń to nie musi w niej być żadnego erotyzmu. Empiryzm.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-29 13:21

Pan napisał(a):
Thistle89 - napisalem, ze "uznanie uczucia jako czegos cielesnego (jak glod) obniza dla mnie jego [uczucia] wartosc"

Ja sie zgadzam, ze cialo jest, nawet sadze, ze cialo jest wazne. Tylko czy wszedzie musi byc mieszane?

Gdy czytam tekst, moge odebrac slowa. Moge poznac postac wymyslona przez autora, nie mniej zlozona od rzeczywiscie istniejacych ludzi. Mimo iz uzywam ciala na pewnej plaszczyznie poznania, tak naprawde istotne jest tu to, co doswiadczane w sferze emocji. Nie ksztalt liter czy ilosc stron, nie ciezar ksiazki i jakosc papieru.

Podobnie uczucia, mimo, iz druga osobe poznajemy cialem, moga sie miescic w sferze ducha. Moj duch poznal innego ducha przez przejawy widoczne w ciele. Przez rozmowe, przez obserwacje zachowania.

I wtedy sie przyjaznie.
Nauka, rzecz jasna, nie moze z definicji zdobyc dowodu na istnienie ducha, stad zaprzeczanie jego istnieniu jest tylko hipoteza.
Podobnie jednak nauka nie zdobedzie dowodu na istnienie rzeczywistosci. To juz problemy teorii poznania.

Wydaje mi sie po prostu, ze ta wersja uczuc zaleznych od ciala odbiera im magie. Czy nie czulbys sie oszukany wiedzac, ze przyjazn zalezy od tego co samoistnie sie dzieje w Twoim ciele?

Rozumiem do czego pijesz. Kwestię dualizmu kartezjańskiego i pojęcia rzeczywistości zostawmy na inną rozprawę :wink: . Zgodzę się, że fizyczne pojmowanie uczuć, odbiera całą frajdę z ich odczuwania. Widzę, że problem tkwi w innym miejscu. Możemy traktować przyjaźń jako uczucie wyższe, na zasadach, które wspominałeś. Wiemy także, że dymorfizm płciowy, różniący kobiety i mężczyzn, a także popędy i instynkty jemu towarzyszące, skłania do zawarcia bardziej ścisłego uczucia między kobietą a mężczyzną. To czy potraktujemy takie relacje jako miłość, czy jako przyjaźń zależy od tego jakie granice ustalą sobie takie osoby, a także od powstrzymania się od miłości, poprzez rozdzielenie niektórych sfer życia, prywatności etc.
Co do fizyczności, można ją traktować kompletnie niezależnie od samego uczucia przyjaźni. Mogę "kochać się" z przyjaciółką, co wcale nie musi wpływać na nasze relację przyjaciel=przyjaciółka. Wszystko zależy od podejścia do seksu, ciała oraz od granic, w jakich funkcjonuje przyjaźń. Z drugiej strony sfera uczuć i ich intymne dopełnienie, jakim jest zaawansowany kontakt fizyczny jest bardziej charakterystyczny dla miłości niźli dla przyjaźni.


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-29 13:32

Właśnie- sex powinien być zarezerwowany dla związków. Chociaż toleruję też i coś takiego jak szybkie numerki(oby syfa nie było).

Przyjaźń wg mnie powinna być czysto duchowa.
Nawet bez czegoś takiego jak buziak na przywitanie.
Takie moje zdanie w tej kwestii.
Im mniej kontaktu fizycznego w mieszanej płciowo (hihi) przyjaźni tym lepiej.
Bo czasem wystarczy głupie przytulenie, by coś się zrodziło. Empiryzm.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Dodano: 2008-12-29 13:46

Nie chodzi tu o rodziców.
Wiem- to miał być przykład.
Ale nie wtrącaj rodziców.


Aliquando praeterea rideo, jocoro, ludo, homo sum.


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło